Parter

Dziś uświadomiłem sobie wreszcie bardzo precyzyjnie, co jest i zawsze było główną motywacją moich działań.

Chcę leczyć. To znaczy - eliminować niepotrzebne cierpienie.

Leczy się z chorób. Czym jest choroba? Jest to pewne zaburzenie działania organizmu, które ma negatywny wpływ na ten organizm. Przy czym “organizmem” może być organizm człowieka, zwierzęcia, ale też rodzina, społeczeństwo czy wreszcie program komputerowy albo teoria matematyczna. A więc ogólnie - chcę leczyć struktury.

Dlaczego? Dokonuję introspekcji i nie potrafię znaleźć głębszej motywacji. Wydaje mi się to bardzo pierwotne - kiedy widzę, że coś działa niezgodnie ze swoją naturą, nieefektywnie - chcę to naprawić. Kiedy ktoś się topi - chcę go wyciągnąć z wody. Kiedy widzę problem i znam rozwiązanie - chcę je zastosować.

Jaki jest powód, żeby rzeczy pozostawały chore, skoro można je uzdrowić?

Oczywiście: po pierwsze - nie szkodzić. Nie zamierzam nikogo uzdrawiać na siłę. W ogóle “leczenie” brzmi tu dość ryzykownie - w końcu mogę się mylić w ocenie tego, co jest chorobą, co zdrowiem, co lekarstwem, a co trucizną. Tu nie ma jednoznacznych odpowiedzi.

Dlaczego w przypadku ludzi chciałbym raczej inspirować i otwierać możliwości. Człowiek sam musi być w stanie ocenić, co jest dla niego dobre. Nie zawsze potrafi. Ale na tym polega piękno i dramat wolnej woli - człowieka nie można zmusić do tego, aby wybrał to, co według mnie jest dla niego najlepsze - bo człowiek sam definiuje swoją naturę i w konsekwencji sam definiuje to, co dla niego dobre. Jeśli ktoś chce się zniszczyć, to życie nie będzie dla niego dobrem. Jednak najczęściej chęć popełnienia samobójstwa wynika z choroby, z jakiegoś braku w życiu, a nie z niechęci do życia per se.

Podobnie jest z depresją - nie można nikogo zmusić, żeby mu się chciało żyć. Trzeba czekać. Być. Inspirować. Otwierać możliwości. Ale każdy musi sam przejść swoją drogę.

Jeśli więc chcę leczyć, to tylko w takim sensie, że chcę usuwać niepotrzebne bariery. Dlatego założyliśmy z Piotrkiem Fundację i dlatego tworzymy Amelię. Chcemy usunąć bariery, dać ludziom więcej możliwości. Sprawić, żeby uleczyli się sami. Albo zniszczyli. To zależy od nich.

Kiedy jaskóła zwichnie skrzydło, chcę pomóc jej je wyleczyć, a następnie - upewniając się, że poradzi sobie nawet w najsilniejszym wietrze - wypuścić w przestworza. Dokąd poleci - to już jej sprawa.


***

Zdjęcie w tle przedstawia budowę, którą widać z mojego okna. Budowa rozpoczęła się zaraz po tym, jak wprowadziłem się do mojego aktualnego mieszkania i od początku różne jej etapy traktowałem jako komentarz do tego, co się działo w moim życiu. W dniu pisania tego posta budowlańcy dokończyli cementować parter. Tym samym budowa w całości wyszła na powierzchnię…